Nie mogłam doczekać się wywiadu z Joanną. Ostatnio zupełnym przypadkiem mogłam zaobserwować niesamowite efekty jej pracy. Cieszy mnie ogromnie, że kolejna Kobieta Miesiąca KIK jest nie tylko kobietą z pasją i nietuzinkowym wnętrzem, ale także – chęcią niesienia pomocy.

Hej Joanno. Jak się czujesz jako Kobieta Lipca KiK?

Jest mi niezmiernie miło, ale chyba jeszcze to do mnie nie dotarło tak do końca.

Co sprawiło, że zainteresowałaś się konkursem?

Dziewczyny współpracujące ze mną – koordynatorki „akcji ośmiorniczkowej” skutecznie namówiły mnie na udział w konkursie i cały czas dopingowały, co już było dla mnie ogromną nagrodą. Tyle miłych słów i wsparcia – często również od zupełnie nieznanych mi osób – sprawia, że serce naprawdę rośnie z radości. Sama chyba bym się nie zgłosiła, należę raczej do skromnych osób.

13062364_10209683319267619_1279834876863792056_n

 Wyobraź sobie, że gdyby ten wywiad powstał tydzień temu, byłby kompletnie pozbawiony czynnika emocjonalnego, ale teraz tak nie będzie. Wiesz dlaczego? Wczoraj towarzyszyłam przyjaciółce w Szpitalu Bielańskim, urodziła bliźniaki, wcześniaki. Przyszła dziewczyna, wolontariuszka, pokazała cudne, wydziergane szydełkiem ośmiorniczki i powiedziała, że młoda mama może wybrać dwie dla swoich maleństw. Zabawki ujęły mnie – ładnie wykonane, kolorowe, śliczne! Zwróciłam uwagę na reakcję przyjaciółki – uśmiech od ucha do ucha, i zauważyłam, że gest sprawił jej ogromną radość, pomimo trudnych chwil, które właśnie przeżywa. Gdyby nie to doświadczenie, nie sądziłabym, że tak drobny gest może przynieść tyle dobrego. Wczoraj widziałam to jednak na własne oczy. Świetna inicjatywa! Czy możesz powiedzieć skąd pomysł na Ośmiorniczki dla Wcześniaków?

Zaczęło się od tego, że moje córki wylądowały w szpitalu z powodu zapalenia płuc. Byłam załamana, bo ich stan był naprawdę ciężki. Chciałam się jakoś odwdzięczyć za opiekę w szpitalu i pomyślałam, że przekażę na oddział dziecięcy maskotki, które miałam zamiar wydziergać. Niestety mieliśmy problem natury technicznej, bo szpital nie miał pojęcia, jakie procedury wdrożyć, aby przyjąć maskotki na oddział. Wtedy zaczęłam szukać informacji na ten temat w internecie. Tak trafiłam na duński projekt ośmiorniczek. Napisałam do nich z zapytaniem, czy mogłabym ich akcję kontynuować w Polsce. Długo się nie odzywali i traciłam już nadzieję, aż w końcu otrzymałam pozytywną odpowiedź wraz z wszelkimi informacjami dotyczącymi spraw technicznych (wymiarów ośmiorniczek, schematów itd). W międzyczasie Marta Tomaszewska – lekarka z Kielc – napisała na Facebooku, że szuka kogoś, kto zrobi jej ośmiorniczki na oddział. Skontaktowałam się z nią i 16 kwietnia założyłam grupę na Facebooku. Akcja rozrosła się w błyskawicznym tempie.

14054220_1108175065942757_7444099570679055552_n

Jak to wszystko działa – kto dzierga, kto roznosi po szpitalach? Bo rozumiem, że Ty zarządzasz. Opowiedz więcej o tym przedsięwzięciu.

Dziergają wolontariusze z całej Polski. Staramy się organizować spotkania i warsztaty, bo zależy nam na tym, aby ośmiorniczki były bezpieczne. To jest nasz priorytet. Zabawki muszą spełniać wymogi i wytyczne. Muszą być wykonane z odpowiednich materiałów, które posiadają certyfikaty. Od wolontariuszy ośmiorniczki przechodzą do rąk koordynatorów, którzy również są szkoleni w kierunku szydełkowania. Oni kontrolują maskotki. Sprawdzają, czy mieszczą się w naszych normach. Jeśli nie, instruują wolontariuszy i starają się pomóc im poprawić błędy.
Dopiero po przejściu takiej kontroli ośmiorniczki lądują w szpitalu. Zanoszą je oczywiście koordynatorzy – każda placówka ma przypisaną do tego celu jedną osobę. W szpitalach funkcjonują też procedury wewnętrzne, ośmiorniczki są sterylizowane lub prane w minimum 60 stopniach i potem wydaje się je rodzicom. Głównie mamom, które jeszcze przytulają te ośmiorniczki, żeby przeszły ich zapachem i żeby skolonizowały na sobie te dobre bakterie odpornościowe.
Ostatecznie wkładamy do inkubatorów „cząstkę mamy”. Dodatkowo macki ośmiorniczek imitują pępowinę, co wpływa również na to, że dzieci czują się bezpieczniej i są spokojniejsze. Nie bawią się już kabelkami, tylko mackami. Często maluchy wyrywają sobie kabelki od aparatur, które podtrzymują je przy życiu. To dlatego, że mają bardzo silnie wykształcony odruch chwytny.
Ośmiorniczki przechodzą długą drogę, zanim zaczną pomagać, ale nie możemy tego przeskoczyć. Powiem szczerze, że ja też nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele taka ośmiorniczka daje, dopóki nie weszłam na oddział i nie zobaczyłam tego na własne oczy. Mam również wiele telefonów i maili o bardzo emocjonalnej treści od rodziców wcześniaków. Wtedy wiem, że nasza akcja ma sens i dotyka ważnej sprawy. Chyba nikt nie jest przygotowany na to, że przywita swoje dziecko zbyt wcześnie.

13567462_1077088562382244_845722213448085791_n
Piszesz, że ciągnie Cię do psychologii. Rozważasz rozwój w tym kierunku?

Ja ogólnie bardzo lubię się uczyć. W planach mam zdobycie tytułu magistra dziennikarstwa. Póki co mam dyplom licencjata. W ciągu tych studiów urodziłam obie córki, jest między nimi różnica 10 miesięcy. Zmieściły się nawet w tym samym roku, więc nie było łatwo.  Gdybym tylko miała możliwości czasowe i finansowe, mogłabym studiować cały czas, coraz to nowsze kierunki.
Mam wiele zainteresowań. Głównie rękodzieło, prowadzę również swojego bloga pod nazwą Ajuna Design, który niestety ostatnio nieco przycichł ze względu na ośmiorniczki. Wrzucam jednak zdjęcia swoich prac na fanpage pod tą samą nazwą. Interesuje mnie również rozwój osobisty.
Codziennie czytam kilkanaście stron książek na ten temat, oglądam webinary, słucham podcastów. Wiem, że człowiek ma ogromne możliwości i ich nie wykorzystuje. I tu właśnie kłania się psychologia. Inspiruje mnie działanie mózgu, to chyba największy cud świata. Staram się wykorzystywać swoje możliwości w 100%.
Interesuję się również muzyką, uczyłam się brzdąkać na gitarze, ale kiepsko mi to szło. Chociaż gitara mnie znów ostatnio kusi. Mój mąż zaraził mnie pasją muzyczną. Miał kiedyś swój zespół – nagrał również piosenkę o mnie i skradł nią moje serce. Kocham też tatuaże.

Z Twoich wypowiedzi bije mocne przesłanie o empatii, pochyleniu się nad drugim istnieniem, niesieniu pomocy słabszym – czy to nauka wyniesiona z domu rodzinnego, czy też efekt późniejszych przeżyć, a może po prostu wrodzona wrażliwość?

Myślę, że jest to składowa tych czynników, które wymieniłaś. W moim domu nigdy się nie przelewało. Mimo to moja mama zawsze potrafiła komuś pomóc, albo dobrym słowem, albo wsparciem, albo stawała na głowie i organizowała to, co było potrzebne.  Kiedy byłam mała, miałam wrażenie, że ona ma gdzieś schowaną zaczarowaną różdżkę. Zawsze mnie to inspirowało i zawsze marzyłam o tym, żeby pomagać. Zawsze chciałam zrobić coś wielkiego dla innych. Dlatego myślę, że ta cała akcja to wcale nie przypadek, chociaż tak może się wydawać. Chyba przejęłam od mamy tę różdżkę. Zdecydowanie tę wrażliwość zaszczepiono mi w domu.
W szkole podstawowej i gimnazjum zdarzały się też niejednokrotnie sytuacje, że byłam wyśmiewana i przezywana. Pamiętam, że wiele wtedy płakałam… No i kiedy jakiś dramat dotyka Cię osobiście, otwierasz się na to, co jest wokół. Często włączałam się w różne inicjatywy charytatywne i przekazywałam moje fanty rękodzielnicze na różne licytacje wspierające chore dzieci. Jednak dopiero, kiedy moje dzieci trafiły do szpitala, poczułam, czego muszą doświadczać ci, którzy mają nieuleczalnie lub ciężko chore dzieci. To jest chyba najgorsze, co może się przytrafić rodzicom…

13227049_1048846685208929_3818999131877132509_n

Masz wspierającego męża, kochające dzieciaki, kreatywną, rozwijającą pracę. Czy jesteś osobą życiowo spełnioną? Czy może jest jeszcze coś, o czym marzysz?

Obecnie jestem na urlopie wychowawczym i całe szczęście, bo nie wiem, czy w przeciwnym razie znalazłabym wolną chwilę na zorganizowanie całej akcji. To naprawdę pochłania mnóstwo czasu. Ciągłe telefony. Wiadomości na fanpage’u, maile, wiadomości na profilu prywatnym – momentami nie nadążam z odpisywaniem. Od stycznia planowałam otwarcie swojej działalności rękodzielniczej, ale nie wiem czy podołam czasowo. Teraz priorytetem są ośmiorniczki. Myślę, że odnalazłam swoją misję. Każdy z nas ją ma.
Oczywiście, że mam marzenia. I to sporo. Nie jest to jednak ten typ, który leży w kącie spisany w Sylwestra na kartce i zapomniany. Mam nawet swoją mapę marzeń, codziennie na nią spoglądam i myślę, co mogłabym zrobić, żeby pomóc im się spełnić. Marzę, żeby obejrzeć Wielki Kanion, skoczyć ze spadochronem. Pokazać córkom morze i góry. Marzę o swoim domku (z pracownią i fotelem bujanym) z ogródkiem, aby dzieci miały przestrzeń do zabawy i abym mogła na łonie natury poczytać swoje książki. Natura jest dla mnie bardzo ważna. Podróże po świecie. Marzę też żeby kiedyś stanąć na scenie, chociaż kompletnie nie potrafię śpiewać i nawet nie próbuję. Jednak coś mnie na tą scenę ciągnie. Marzy mi się tatuaż na całe plecy.. oj trochę tego jest 🙂 Jednak priorytetem są moje dzieci i mąż, rodzina, żeby była zdrowa i szczęśliwa.

Czy wśród sierpniowych uczestniczek masz swoją faworytkę?

Kibicuję wszystkim kobietom, bo każda z nas powinna czuć się wyjątkowa.

Dziękuję, było mi bardzo miło Cię poznać! 🙂

To mnie było bardzo miło.

Komentarzy: 2
19 sierpnia 2016

2 komentarze

  • Zaczynska says:

    Jesteś wspaniała kobietą! Dzieciaki, mąż, dom i jeść ze ośmiorniczki. Bardzo jesteś dzielna! Gratuluję i życzę siły i samozaparcia do dalszego działania. Ale …proszę! nie rób tatuażu na plecach, bo kiedyś tego będziesz żałować. Wystarczą te, które masz. Serdecznie Cię pozdrawiam młoda osóbko, 3maj się!

  • misis says:

    Aśka najlepsza ❤❤

Dodaj komentarz

Celem korzystania z systemu komentarzy, a zatem celem realizacji tej społecznościowej usługi, w związku z koniecznością zabezpieczenia przed spamem oraz ze względu na chęć zachowania bezpieczeństwa oraz zabezpieczenia ewentualnych roszczeń osób trzecich, prosimy Cię o podanie adresu e-mail i wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych w postaci udostępnionego przeze mnie adresu e-mail, imienia/nazwiska/imienia i nazwiska/nicka w celu realizacji usługi społecznościowej dodawania komentarzy. Podanie danych jest dobrowolne, aczkolwiek konieczne do korzystania z usługi. Informujemy, iż administratorem danych osobowych jest KIK TEXTIL SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ z siedzibą we Wrocławiu (dowiedz się więcej)