Trzy słowa o Walentynkach!

Walentynki za kilka dni. Część z nas z wielką radością zastanawia się co kupić ukochanej osobie, jak można uczcić walentynkowy wieczór i komu podrzucić dzieci.;) Ja jestem właśnie w tej części. Uważam, że każda okazja jest dobra, by powiedzieć sobie miłe słowo, obdarować choćby czymś skromnym i celebrować uczucie. Powiecie – celebrować uczucie można codziennie. Zgadzam się. Ale czy w natłoku obowiązków – obiadów do ugotowania, pralek do wstawienia, zebrań w szkole do odbycia (mogę tak bez końca) na pewno to robimy?

Chcecie wiedzieć skąd właściwie wziął się Dzień Zakochanych?
Niektórzy badacze twierdzą, że jego pierwowzorem był obchodzony w starożytnym Rzymie Dzień Płodności i Macierzyństwa. Z jego okazji każda młoda, niezamężna kobieta wrzucała do wielkiego dzbana kartkę ze swoim imieniem, a następnie kartki losowane były przez kawalerów. Jeśli kawaler wylosował dane imię raz  – niewiasta stawała się jego partnerką na świąteczne zabawy, jeśli natomiast więcej razy – nawet na całe życie.
Skąd jednak nazwa – Walentynki?
Święty Walenty żył w starożytnym Rzymie za panowania cesarza Klaudiusza II Gockiego, który swój przydomek zawdzięczał zwycięstwom nad Gotami. Były to bardzo czasy nieustannych wojen, dlatego, by nic nie odciągało młodych mężczyzn od służby wojskowej, cesarz wydał zakaz zawierania małżeństw. Ksiądz Walenty uznał, że to nonsens: jeśli mężczyźni nie będą mogli brać ślubu, to i tak będą żyć z kobietami, ale w grzechu. I tak pomimo cesarskiego zakazu, ks. Walenty potajemnie udzielał ślubów i błogosławił pary. Wkrótce jednak został pojmany, uwięziony, a tam – odmówiwszy porzucenia wiary chrześcijańskiej – skazany na śmierć. Walenty został stracony 14 lutego w 269 lub 270 r.

Tak więc w tym momencie wytrącam niejako oręże tym wszystkim, którzy uważają Walentynki za trend, który przyszedł do nas zza oceanu i niewiele ma wspólnego z naszą obyczajowością. Otóż ma – święty Walenty był nie tylko Europejczykiem, ale też – chrześcijaninem, a nade wszystko szlachetnym, godnym naśladowania człowiekiem, który z poświęceniem życia opowiadał się za MIŁOŚCIĄ. Nie wiem jak Was, ale mnie ta historia naprawdę chwyta za serce.

Nie nakłaniam, by w związku z 14 lutego zapełnić mieszkanie milionem gadżetów z serduszkami i samej obsypać się różowym brokatem. 😉 Ale warto okazać, że ten dzień ma inny charakter niż pozostałe dni w roku i podkreślić go choćby minimalnym akcentem.

valentine_kik

 

Komentarzy: 0
09 lutego 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *