Nadejście lata otwiera przed nami zupełnie nową rzeczywistość. W tej nowej, lepszej rzeczywistości wszystko jest lżejsze i prostsze. Po pracy pędzimy do domu, zrzucamy służbowy outfit i pędzimy na powietrze. Spragnieni słońca, ciepła i obcowania z przyrodą dosiadamy rowerów, hulajnóg, albo po prostu z kocem pod pachą zdążamy ku parkowi. Podobnie jest ze spotkaniami towarzyskimi – jeśli mamy do wyboru domową nasiadówkę czy garden-party na pewno wybierzemy to drugie. (Ja mam właśnie takie plany na sobotni wieczór!)

Planowanie takiego spotkania to dla mnie pretekst do stworzenia kolejnej listy must-have! Oczywiście nie trzeba tego wszystkiego mieć, żeby fajnie spędzić czas z ludźmi, których uwielbiasz. (Ale jeśli można mieć – to dlaczego nie mieć?:D)

Mój koktajlowy niezbędnik od zawsze wyglądał mniej więcej tak: coś do zrobienia lodu, coś do posiekania oraz zmiażdżenia ziół i coś do wyciśnięcia soku. Właściwie jeśli dysponujemy tymi trzema akcesoriami, sobotnie drinkowanie w cieniu drzew jest już pewnym sukcesem. Przydaje się także moździerz, szczególnie jeśli nie dysponujecie specjalnym tłuczkiem barmańskim. Wydobywa aromaty ziół i wyciska ostatnie soki ze świeżych owoców.
Ale to nie wszystko – ostatnio zakochałam się w słojach z kranikiem – co za uroczy, a zarazem praktyczny wynalazek! Wystarczy wcześniej przyrządzić koktajl (lub w wersji dla nieletnich – lemoniadę), a potem tylko co jakiś czas podkładać pustą szklaneczkę wprost pod kurek. Mała rzecz, a cieszy!

A zatem: udanej soboty! Jeśli również macie w planach spotkanie pod chmurką, życzę Wam, żeby pogoda dopisała!

coctailbar

Komentarzy: 0
19 maja 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *