Must have na lato: kombinezon!

 

Fakt, że kombinezon niejedno ma imię, a na pewno nie dotyczy wyłącznie ortalionowego wdzianka na śnieg, odnotowałam dość wcześnie. Stało się to za sprawą krewnej, która przyleciała do nas zza oceanu i której dominujący element garderoby letniej stanowiły właśnie kombinezony. Nosiła je praktycznie non-stop, zestawiając, zależnie od kapryśnej polskiej pogody, a to z botkami i dżinsową kataną, a to sandałkami, a kiedy trzeba było – niebotycznie wysokimi szpilkami. Dla mnie – dziecka lat 80. – to był powiew wielkiego świata, nowinka, o której nie sposób przestać myśleć i totalnie utopijne marzenie.

Utopijnym przestało być dopiero dużo dużo później.

Choć mój pierwszy kombinezon w niczym nie przypominał tych, które kupuję teraz, to jednak idea wdzianka dwa w jednym zakiełkowała wtedy we mnie dość mocno. Skąd jego popularność? Myślę, że to taka sukienka, ale dużo wygodniejsza. Sukienka, w której nie trzeba patrzeć, czy na pewno siadasz na murku jak dama, sukienka, której na pewno nie podwieje ciepły, letni wiatr (ku uciesze gawiedzi).
Kombinezon latem to rzecz idealna. Pakując do walizki kilka kombinezonów nie zastanawiasz się co z czym zestawić, czy tiszert w paski będzie lepszy do miętowych szortów, czy białej lnianej spódnicy midi, po prostu nie zajmuje cię to. Dysponujesz ubraniem wash-and-go, ubraniem które pozwala na luz totalny, przy jednoczesnym szykownym looku, czego chcieć więcej?… 🙂

jumpsuit2

jumpsuit3

jumpsuit

Komentarzy: 0
25 maja 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *