Basic’s FOREVER!

Czy wyobrażacie sobie szafę, dom, świat bez tak zwanych bejzików? Takich najprostszych ubrań, które są absolutną bazą wszystkiego i fundamentem casualowych stylówek? Ja nie. Te zwykluchy, mało odkrywcze, nierewolucjonizujące, można by wręcz rzec: mocno oklepane ubrania, to prawdziwa potęga każdej garderoby.
Nie masz pomysłu co założyć do jeansów? Weź czarny tiszert. Nie wiesz z czym spodnie na kant? Biały tiszert! Spódnica zbyt wymyślna, by robić jej konkurencję topem? Tiszert! Wychodzisz z psem? Dresowe portki i tiszert. I tak w kółko Macieju. Do znudzenia.

Desktop

Zwykliśmy czerpać inspiracje od doskonale ubranych gwiazd i nader często skupiamy się na ich kreacjach solidnie przemyślanych i perfekcyjnie zestawionych z dodatkami, codziennemu lookowi nie poświęcając za wiele czasu. A to wielki błąd, bo w stylizacjach codziennych, tych na ulicę, do kawiarni, na zakupy czy by odebrać dzieci ze szkoły tkwi pewna prawda. Prawda, którą bardzo cenię.

Te znane, lubiane i podziwiane też nie mogą się obejść bez bejzików. W ich prostocie i minimalizmie jest coś pociągającego.  Jakiś taki nieuchwytny luz, swoboda, takie subtelne: mam to w nosie.  To komunikat: nie, dziś cekiny, falbany, napisy, jednorożce, prześwity, koronki i inne dyrdymały zostają na wieszaku. Dziś jestem bejzik.

 

basic

Komentarzy: 0
22 czerwca 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *