Chodźmy na plażę!

Widziałam w swoim życiu wiele plaż, ale przysięgam, wszystkie one razem wzięte mają się nijak do tych bałtyckich. Owszem, są na Ziemi takie miejsca, gdzie masz gwarancję, że pogoda będzie jak drut. Żadna chmurka nie zmąci błękitu nieba, nie wspominając o kropli deszczu. Nie musisz się mieć w głowie planu B i zastanawiać się, w które sosny zwiejesz, gdy ni stąd ni zowąd niebo zasnuje granat. Są plaże, na których piasek ma różowy odcień, i takie o muszlach okazałych, pięknych i w ilościach hurtowych. Istnieją miejsca, gdzie lazur morskiej toni był wręcz nieprawdopodobny, a na zdjęciach wypada tak, że wszyscy posądzają cię o podkręcanie fotografii filtrem.

Ale to wszystko nic, w porównaniu z tym zapierającym dech w piersiach zachwytem, gdy zza wydm wyłania się wzburzony Bałtyk. I szeroka plaża z piaskiem jasnym i drobnym. I wiatrem, który smaga bezlitośnie.  No uwielbiam, kocham!
Jest to jednak miłość niełatwa. Bo bywa różnie. Bywa, że nagle plażowa sielanka dobiega końca. I wtedy beztroska praca nad hebanową opalenizną przeobraża się w oberwanie chmury. Wtedy ratuj się kto może do lasu! Potem niby przejaśnia się i w sumie znów można plażować, ale… mokry piasek nie współpracuje.

Dlatego dziś kilka słów o tym, co zabrać na nadbałtycką plażę. Więc tak: jeśli koc – to tylko z termoizolacją w postaci podszycia specjalną folią. Jest wodoodporny i izoluje od zimna, a więc zapewnia nie tylko suchość, ale także odpowiednią temperaturę. Pamiętajmy również, by wszelkie torby, plecaki i pojemniki również zapewniały ochronę przed deszczem. Co nam z tego, że na wypadek załamania pogody weźmiemy po bluzie dla każdego, jeśli po otwarciu szmacianego plecaczka okaże się, że wszystko pływa? Koniecznie wyposażmy się też w niezbędne przekąski. Nadbałtyckie plaże, szczególnie te poza głównymi kurortami (a takie głównie polecam) nie są wybitnie wyposażone w bary kanapkowe i lemoniadę na milion sposobów, a jeśli nawet są – to te małe przyjemności kosztują majątek. Zadbajmy o to zawczasu, nim któreś z latorośli zakłóci plażowy Zen, lamentem, że właśnie umiera śmiercią głodową lub przez odwodnienie.
Jeśli jakość wypoczynku z rodziną jest wprost proporcjonalna to jakości plażowego ekwipunku, warto zadbać o to, by ekwipunek przewidział wszelkie możliwe warianty. 😉

NA PLAZE

Komentarzy: 0
14 lipca 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *