Deszcz jest fajny!

Dziś patrzę za okno i myślę: co ja z tą jesienią? Jest przecież idealne lato! Zero pluchy, zero dramatycznych spadków temperatur. Gdyby nie fakt, że wykorzystałam już cały urlop, udałabym się z lubością na plażę. Tu jednak wkracza racjonalna część mnie, która mówi: owszem,  jest lato, ale to nie przeszkadza na spokojnie przygotować się do jego odejścia. Bez szaleństwa w oczach, bez nerwowego biegania po centrach handlowych, bez wyrywania sobie ostatniej pary kaloszy w rozmiarze trzydzieści z inną zdesperowaną matką ogarniętą podobnym szałem.

Jak co roku utwierdzam się (oraz Was, mam nadzieję) w przekonaniu, że nie ma złej pogody, jest tylko niewłaściwe ubranie. Nie ma niefajnej pory roku, wszystkie są fajne i wszystkie oferują atrakcje. Trzeba tylko umieć z nich czerpać. Nic dziwnego, że spacer w dżdżyste popołudnie nie bawi cię, skoro masz na sobie materiałowe trampki. I nic dziwnego, że dzieci nie są zachwycone, skoro wymagasz od nich, by omijały kałuże. W kałużach jest przecież największy fun! Uderzanie o ich tafle wielkim badylem powoduje taki malowniczy rozbryzg!

A więc ciesz się słońcem, zwiewną kiecą i sandałami, ale nie sądź, że tak będzie wiecznie. A fakt, że lato się skończy niech nie wpędza cię w depresję.
Jesień jest super, kałuże dostarczają nie lada radości, a mokre kasztany wyglądają pięknie pośród kolorowych, równie mokrych, liści.

Komentarzy: 0
30 sierpnia 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *