Czasem myślę, że to ich zamiłowanie do plakatów ze spajdermenem i tiszerów z batmanem to nie przypadek. Że ich miłość do superbohaterów ma swoje uzasadnienie w życiu. Bo oni naprawdę są super. Oni naprawdę są bohaterami. Są superbohaterami na miarę swoich dziecięcych możliwości.

Zacznijmy od wstawania rano – naprawdę jestem z nich dumna. Marudzą, ale podnoszą się. Choć tak naprawdę mogliby zbojkotować cały pomysł wyjścia z domu o siódmej piętnaście. Mogliby płakać, krzyczeć, stwierdzić, że nigdzie nie idą. Ale wstają, idą do łazienki i szorują zęby. Przez cały dzień spotyka ich cała masa trudnych sytuacji. Rozwiązała się sznurówka, a wiązanie nie idzie jeszcze najsprawniej. Zośka z drugiej de spojrzała krzywo. Antek popchnął na korytarzu. Na obiad była wątróbka. Jakoś to ogarniają. Nie jest łatwo, bo oczywiście fajniej by było, gdyby sznurówki wiązały się same, Zośka i Antek byli zawsze przyjaźnie nastawieni, a w stołówce serwowali wyłącznie naleśniki z serem. Polane czekoladą. Byłoby miło nie mieć zadań domowych, spodni do ułożenia w szafie i momentów, w których trzeba ustąpić młodszej siostrze. Nigdy nie pójść do dentysty, nigdy nie pojechać na pierwszy obóz, nie musieć przepraszać po strasznej kłótni.

Ale nie ma lekko. Trzeba założyć pelerynę superbohatera i ogarnąć kolejny dzień pełen cudownych, wesołych chwil, ale także tych, które nie należą do łatwych. Dzieciaki, jesteśmy z Was dumni! <3

Komentarzy: 0
02 sierpnia 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *