Okres przed świętami Bożego Narodzenia to jeden z najurokliwszych w roku. Również pod względem dekoracyjnym. Bardzo lubię tradycyjne zdobienia, takie, jakie widzę w domu rodzinnym od lat – stroik adwentowy z czterema świecami, wieniec na drzwi z igliwia i ostrokrzewu, czy kawałek jemioły podwieszony pod sufitem. Lubię także poszukać inspiracji i zrobić coś zupełnie nowego, co w przyniesie powiew świeżości i nowe spojrzenie na sztukę dekoracyjną.

Pierwsza taka rzecz to minilas pod szklanym kloszem. Uwielbiam ten motyw! Wystarczy trochę mchu, porcelanowy jelonek, sarenka lub renifer i las gotowy. Można pokusić się także o doświetlenie – są w sklepach takie mini-światełka dosłownie kilka sztuk na druciki zasilane baterią. Można tez w mchu „posadzić” kilka drewnianych muchomorków. Taka dekoracja jest nie tylko urocza, ale także mocno uniwersalna – niekoniecznie musi być interpretowana jako świąteczna, minilas może cieszyć nasze oko już od listopada.

Koniecznie zobaczcie, o co mi chodzi >>>>  inspiracja

Drugi motyw dekoracyjny, który już od kilku sezonów za mną chodzi to szklany słój wypełniony bombkami i ozdobami bożonarodzeniowymi w stylu vintage, czyli takimi, jakie pamiętam z mojego dzieciństwa. Mogą być nadgryzione zębem czasu, lekko odrapane i uszczerbione. To tylko dodaje im uroku.

By zwizualizować sobie to, o czym mówię zajrzyjcie tu >>>> inspiracja 

Trzeci trend dekoracyjny, który wprost uwielbiam jest najmniej twórczy, wymaga kolekcjonowania lampionów w konkretnej stylistyce. Ja mam już 3 domki i nie zamierzam na nich poprzestać. Miasto rozświetlonych domków to bardzo świąteczny motyw. Jest miniaturą tego, co widzimy chodząc po ulicy w grudniowy wieczór – ciepłych, jasnych wnętrz domów, gdzie ludzie spędzają błogi, wzruszający czas z bliskimi.

Jak to miałoby wyglądać? Zobaczcie tutaj >>>> inspiracja 

 

Komentarzy: 0
15 listopada 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *