Cześć Aniu.
Na wstępnie gratuluję świetnej inicjatywy- certyfikatu portalu Okiem Mamy. Powiesz o niej coś więcej?

Pomysł na Certyfikat wziął się z naszych potrzeb. Po urodzeniu synka wybraliśmy się na krótki wypad nad morze. Syn miał wtedy 2 miesiące. Zaklepaliśmy pensjonat, nie patrząc na to, czy spełni nasze oczekiwania. Dzień przed wyjazdem kiedy pakowaliśmy się, zdaliśmy sobie sprawę, że nie wiemy czy w tym miejscu jest chociażby wanienka i łóżeczko turystyczne. Wykonaliśmy szybki telefon i okazało się, że niestety nie mają. Spakowaliśmy więc niezbędny sprzęt i pojechaliśmy na kilka dni nad morze. Nasz samochód załadowany był po same brzegi i wyglądaliśmy jak byśmy jechali na miesiąc, a nie na kilka dni. Będąc nad morzem odwiedzaliśmy restauracje, kawiarnie i tu napotykaliśmy na kolejne problemy. Nie było miejsca w którym mogłabym swobodnie przebrać swojego synka. To było ponad 8 lat temu. Potem pojawiło się jeszcze wiele rodzinnych wyjazdów i szukanie miejsc które spełniają nasze niewielkie oczekiwania. Przed każdym wyjazdem szukaliśmy w internecie jakiś informacji na temat danego miejsca, czy można tam pojechać z dzieckiem czy nie. A kończyło się zazwyczaj na tym, że i tak dzwoniliśmy z pytaniem czy posiadają łóżeczko, wanienkę, plac zabaw itp. Gdy 5 lata temu pojawiał się na świecie nasza córka, a z nią pomysł blogowania, mąż zaproponował abyśmy stworzyli dla rodziców listę miejsc które mają naszą rekomendację. I tak pojawił się pomysł Certyfikatów OkiemMamy.

Mam bardzo podobne doświadczenia. Ja pierwsze kroki w macierzyństwo stawiałam ponad dziesięć lat temu. Pamiętam, że chodziłam do kina na seanse dla matek z dziećmi, miałam także ulubioną kawiarnię z kojcem dla raczkujących niemowląt. Ale nie powiem, by miasto było super przyjazne  mamom, które chcą eksplorować jego zakątki z maluchem. Czasem czułam się jak intruz. Czy to się zmieniło? Czy aktualnie sytuacja jest lepsza?

Myślę, że z każdym rokiem sytuacja się zmienia. Wiele dobrego szumu robią właśnie bloggerki, które mówią głośno o swoich potrzebach czy niezadowoleniu. Pokazują miejsca, które są ciekawe, atrakcyjne, ale także te, które utrudniają nam życie. Popatrz na akcje, które poprowadziły kobiety w internecie, chociażby ta o karmieniu piersią w miejscu publicznym. To my zmieniamy ten świat, wystarczy wziąć sprawy w swoje ręce. Podobnie jest z miejscami przyjaznymi rodzinie z dziećmi. Cieszy mnie, że w parkach pokazują ławki z przewijakami, a w restauracjach – specjalne fotele do karmienia. Warto tez zauważyć, że powstają także miejsca, do których nie przyjdziemy z dziećmi i to też jest fajne, bo każdy z nas ma inne potrzeby i jest na innym etapie swojego życia. Świat jest różnorodny i to jest w nim najpiękniejsze.

Owszem.
Poza tym istnienie miejsc przyjaznych dzieciom w istotny sposób wpływa na samopoczucie 
kobiet, które nie mają zamiaru rezygnować z życia towarzyskiego i kulturalnego tylko dlatego, że stały się mamami, zgodzisz się? Tu nawet nie chodzi o dzieci, ale o nas! 🙂

Tak, zgadzam się w tym w 100% . Coraz częściej takie miejsca zapewniają nam animatorów dla naszych dzieci przez co my, matki, mamy więcej czasu dla siebie, mamy czas relaks. Kilka dni temu organizowałam po raz drugi event motywacyjny dla kobiet: Jestem SENSualna. To właśnie tu zrodziła się moja potrzeba pokazania, że nie jesteśmy tylko matkami, ale przede wszystkim kobietami. Czy wiesz ile z nas zatraca się w byciu matka i żoną? Prawie każda! Chcemy być idealne w każdym calu, a zapominamy o sobie. Nasze potrzeby zostają na szarym końcu. Zatracamy SENS swojego życia, stajemy się sfrustrowane i nieatrakcyjne. Dlatego powstały warsztaty Jestem SENSualna, w którym odkrywamy nasz SENS życia, to co nas cieszy, to co nas boli, aby potem pokazać naszą kobiecość i sensualność na zdjęciach. Uważam, że takie warsztaty powinna przejść każda kobieta.


Piszesz o sobie, że jesteś etatową mamą. Czy wybór takiej ścieżki, zostanie tak zwaną 
„stay-at- home-mom” wyszedł spontanicznie, czy zawsze planowałaś oddać się macierzyństwu w stu procentach?
 
Tak jestem etatową mamą, 24 godziny na dobę 356 dni w roku, ale nie oznacza to, że zrezygnowałam całkowicie z własnego życia i swoich potrzeb. Prowadzę firmę, rozwijam się, ale mam czas dla swoich dzieci. To one są dla mnie najważniejsze, ale nigdy nie zapominam o sobie. Spełniona kobieta to szczęśliwa mama. Właśnie dlatego organizuję warsztaty Jestem SENSualna, aby kobiety nie zatracały się tylko w byciu matką, aby widziały w sobie przede wszystkim kobietę. Na pewno wiesz dlaczego matki w czasie niebezpiecznego lotu samolotem  najpierw zakładają sobie maskę tlenową, a dopiero później dziecku. Tak samo jest z naszym życiem, ja muszę być szczęśliwa i spełniona, aby to szczęście i radość ze mnie emanowała.

 
Jasne. Zadałam to pytanie jako mama aktywna zawodowo, niejednokrotnie targana wyrzutami sumienia, że za mało, za krótko, niebyt intensywnie i tak dalej. Z drugiej strony po weekendzie spędzonym z moimi chłopakami bywam tyleż naładowana pozytywną energią, ile wykończona. Miewasz takie chwile? A jeśli tak – gdzie uciekasz?

Oczywiście, że miewam takie momenty- nawet bardzo często. Wiesz dlaczego tak jest? Bo chcemy być idealne. Jesteśmy atakowane ze wszystkich stron idealnymi serialowymi matkami, pięknymi obrazkami i uśmiechniętymi twarzami. Uwielbiam spędzać czas ze swoimi dziećmi, ale też daję sobie i im wolność. Daję im czas na nudzenie się, bo przecież nuda jest bardzo kreatywna. To właśnie wtedy w naszych głowach rodzą się najlepsze pomysły.
A ja sama często uciekam do książek, ale też do ukochanej fotografii. To jest coś co mnie ciągle nakręca. Zawodowo pracuję jako fotograf, ale w wolnej chwili sięgam po aparat. To dziwne, ale to właśnie mnie odstresowuje i pozwala mi kreować świat takim jak jak go widzę.

 W jakim wieku masz dzieciaki? Co najbardziej lubicie robić razem?
 
Moje dzieci są w wieku szkolno przedszkolnym. Syn ma 9 lat a córka 5 lat. A co lubimy razem robić? Wszystko, dosłownie wszystko. Gotujemy razem, aby potem wspólnie zjeść, bawimy się, wygłupiamy, jeździmy na wycieczki, czytamy książki, robimy wszystko to co robi każda rodzina. Bardzo lubimy nagrywać wspólnie z dziećmi filmy, które nas bawią i uczą. A potem w kółko je oglądamy.


Uwielbiasz gotować, fotografujesz, kochasz rolę mamy. Czy jest jeszcze coś, bez czego nie mogłabyś żyć?

Bardzo lubię gotować, to mnie odstresowuje. Dużo gotujemy rodzinnie, przystawiam krzesełko dla dzieci, albo siadają na blacie i szalejemy w kuchni. Podczas gotowania nie tylko się do siebie zbliżamy, ale też poznajemy smaki różnych składników czy potraw.
Nie potrafiłabym żyć bez swojej rodziny, to ona daje mi siłę i chęć do tego aby coś robić, działać czy się rozwijać. Nie potrafiłabym żyć bez aparatu- to takie moje trzecie oko 🙂

Dzięki za rozmowę.
Komentarzy: 0
14 grudnia 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *