Majówka niejedno ma imię

W tym roku weekend majowy rozpostarł się naprawdę imponująco. Wystarczyło wziąć trzy dni urlopu, by cieszyć się dziewięciodniowymi wakacjami.
Wzięłam i ja! 🙂 Jednak splot rozmaitych zdarzeń sprawił, że tym razem nie wybrałam się nigdzie. Nie stanowi to dla mnie bynajmniej powodu do narzekań. Jest cudowna pogoda, idealna temperatura, pobliski park wypełniony jest nie tyle śpiewem, co radosnym wrzaskiem ptactwa, a przy fosie słychać rechot obudzonych żab. Na domiar tej sielanki wokół otworzyło się kilka beach-barów z fajną muzyką i masą atrakcji dla dzieci.

Wzięłam się także za ostatnie szlify mojej miejskiej balkonowej dżungli. Posadziłam kilka roślin, rozwiesiłam girlandę z oświetleniem, wrzuciłam tony tekstyliów. W tym roku rozkochałam się w miksie róż&złoto. Jest uroczy, kobiecy i niepozbawiony pazura. Złoto dodaje duetowi elegancji, a róż świeżości. To wszystko tonuję dodatkami naturalnymi – drewnem, wikliną, trawą morską. Cudownie jest zacząć dzień od prasówki i kawy pod chmurką, a skończyć z lampką wina i zaległymi odcinkami aktualnie maglowanego serialu. (A propos – co teraz oglądacie?)

Majówka to stan umysłu. Może oznaczać wszystko – dalekie podróże, szwędanie po mieście, maraton filmowy w kinie, albo po prostu polegiwanie z książką na własnej kanapie. Ja odpaliłam majówkę tarasową i naprawdę odpoczywam. Czego i Wam najserdeczniej życzę! 🙂

 

Komentarzy: 0
02 maja 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *