Wakacyjna fauna: FLAMING

Dziewczynki lubią koteczki. Lubią też króliczki. I chomiczki. Pieski. Koniki. Sarenki. Generalnie wszystko, co tak patrzy oczami i jest taaaaakie słodkie. Ma sierść i rzęsy. Mruga tymi rzęsami. I łagodzi obyczaje.
A takie, powiedzmy sobie – flamingi? Czy rozbudzają podobne instynkty wśród dziewczątek jak wszystkie powyższe?
Być może nie, ale są niekwestionowanymi królami wakacyjnego klimatu. Bo są różowe, egzotyczne i jakieś takie wyluzowane. Zupełnie jak cała atmosfera lata. Pozytywna, beztroska, pozbawiona ciężaru gatunkowego właściwego miesiącom nie-letnim. Flaming stoi sobie na nóżce, dostojnie lecz bez większego wysiłku (luz, swoboda, nonszalancja, ale wciaż nienaganny styl), stroi sobie swoje jaskraworóżowe piórka (synonim pozytywnej energii) i patrzy przed siebie leniwym spojrzeniem (beztroska, brak pościechu, duuuużo wolnego czasu). Jak tu go nie kochać?
W modzie dziewczęcej chwilowo zdetronizował więc powłóczyste sarnie spojrzenia, urocze kocie wibrysy i bladoróżowe noski króliczków. Sierściuszki muszą poczekać na swoje pięć minut, szacuję, że do pierwszego jesiennego ochłodzenia. Póki co króluje nam różowiasty flaming i nie wiem jak wy, ale ja – wchodzę w to.

Komentarzy: 0
09 maja 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *