Don’t stop, mama!

Zauważyłam taką prawidłowość, że o ile na przełomie, powiedzmy, lutego i marca wiele pań intensyfikuje aktywność fizyczną mając przed sobą perspektywę lata, a zatem mniejszego lub większego negliżu, o tyle nadchodząca jesień studzi ten zapał do zera. Efekt jest taki, że w październiku nie spotykam już na ścieżce biegowej sąsiadki z bramy obok i gdy rozmawiam przez telefon z inną znajomą nie zdarza mi się słyszeć jej radosnego świergotania spowodowanego wyrzutem endorfin. Na endorfinowy szczebiot i wspólny jogging z sąsiadką poczekam do plus minus marca. Dbać o sylwetkę w grudniu? Bez sensu! Półroczna przerwa nikomu jeszcze nie zawaliła życia.

No, z całą pewnością – życia nie zawali. Być może – jesli masz dobre geny – nie zawali nawet ciała. Ale nie w tym rzecz. Regularne, systematyczne „danie sobie w kość” czy to na siłowni, czy salce do jogi, czy w pobliskim parku, czy basenie jest po prostu zdrowe. Tak fizycznie, jak dla zdrowia psychicznego. Kiedyś obrażałam się, gdy mąż na mój nieprzysiadalny nastrój, pytał czemu nie pójdę się przebiec. Strzelałam focha, że co on tam wie. Dziś – idę się przebiec. Proste. Nie twierdzę, że wysiłek fizyczny stanowi remedium na wszelkie troski tego świata, ale na pewno doskonale odstresowuje, upuszcza parę, pozwala oderwać się od uporczywych myśli (albo wręcz przeciwnie – podczas tej samotnie spędzonej godziny – poukładać sobie w wszystko w głowie), zapewnia wspomniany wcześniej wyrzut hormonów szczęścia i robi wiele, naprawdę wiele dla naszej fizyczności, począwszy od wsparcia prawdłowego krążenia na podkręcaniu metabolizmu skończywszy.

A, i jeszcze coś. Nie myślcie sobie, że mi się zawsze chce. Dobre sobie! Niekiedy marzę tylko o tym, by w jakiś cudowny sposób zaginęły buty biegowe, bym miała wygodny pretekst do zalegnięcia na fotelu. A potem wstaję, klnac pod nosem. I idę. Nie mija dziesięć minut, jakbłogosławię tę decyzję, po kwadransie nucę pod nosem to co leci w słuchawkach, wracając do domu przybijam sobie wielką piątkę.

Zatem – don’t stop, mama. Nie spuszczaj z tonu. Do zobaczenia na ścieżce. Poznasz mnie po czerwonych wypiekach i trumfalnym uśmiechu.

 

 

Komentarzy: 0
06 sierpnia 2018

Dodaj komentarz

Celem korzystania z systemu komentarzy, a zatem celem realizacji tej społecznościowej usługi, w związku z koniecznością zabezpieczenia przed spamem oraz ze względu na chęć zachowania bezpieczeństwa oraz zabezpieczenia ewentualnych roszczeń osób trzecich, prosimy Cię o podanie adresu e-mail i wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych w postaci udostępnionego przeze mnie adresu e-mail, imienia/nazwiska/imienia i nazwiska/nicka w celu realizacji usługi społecznościowej dodawania komentarzy. Podanie danych jest dobrowolne, aczkolwiek konieczne do korzystania z usługi. Informujemy, iż administratorem danych osobowych jest KIK TEXTIL SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ z siedzibą we Wrocławiu (dowiedz się więcej)