Projekt: zimowa wyprawka

Moja bliska koleżanka urodziła niedawno maleńkiego człowieczka. Jak się zapewne domyślacie, w towarzystwie ruszała istna fala pielgrzymek. Każdy niesie dobre słowo i dary. A dokładnie – to, co uzna za istotne. Obdarowana mama ma już zabawki i książki, z których noworodek nieprędko skorzysta, ciuszki na każdą możliwą okazję, z czego kilka wizytowych i masę innych niekoniecznie pierwszej potrzeby rzeczy.  Nikomu nie odmawiam prawa do znoszenia złota, kadzidła i mirry ;), ale pamiętam, co ja myślałam w analogicznej sytuacji. Zanim kupimy nowonarodzonej istotce brokatowe balerinki warto czasem odrobinę zejść na ziemię.

Jako matka dwójki zimowych dzieci, doskonale pamiętam, co przydawało mi się, a bez czego spokojnie obeszłabym się.
No więc cioteczki i wujciowie – prostota ponad wszystko! Czysta bawełna na wysokości! Nie zapominajmy o praktycznym aspekcie tego całego zamieszania. Tiul fajnie szeleści, a cekiny pięknie błyszczą, ale… to noworodek! 😉 Musi mu być ciepło, miękko, przyjemnie.
Pierwsza sprawa: codzienność. Bodziaki, teraz raczej z długim, niż krótkim, rękawem przydadzą się w każdej ilości. To samo z bawełnianymi spodenkami. Wiem, że istnieją orędownicy pajaców i śpioszków, ja jednak stoję twardo po stronie dwuczęściowego outfitu. Jest wygodniejszy – łatwo sprawdzić, czy akcja: zmiana pieluchy musi nastąpić już, czy jeszcze można poczekać, a ewentualnie wypadki typu ulanie sprawiają, że zmieniamy tylko jedno ubranko.
Druga sprawa: pielęgnacja. Pieluszki tetrowe i ręczniki z kapturkiem – wszystko to przydaje szalenie i żadna świeżo upieczona mama nie pogardzi ani jednym, ani drugim. I żeby nie znosić obdarowywanej kilogramów ordynarnej białej tetry – możemy śmiało nabyć te ze słodkim nadrukiem – groszków czy gwiazdek.
Trzecia sprawa: sen. Śpiworki to wynalazek godny Nobla. Serio. Pewność, że nie musisz wstawać i przykrywać dziecięcia jest dosłownie na wagę złota. Kocyki – też dobra rzecz, ale bardziej na dzienną drzemkę. W nocy zawsze wbijałam potomstwo w śpiworek i nikt z tego powodu nie cierpiał.
Czwarta sprawa i ostatnia: spacer. Mięciusie kombinezony i czapeczki z wizerunkiem dzikiego zwierza to moja ogromna słabość. Szkrab w takim outficie topi serce. Domyślam się też, że taki delikatny polarek jest bardzo wygodny i przyjemny w dotyku, w związku z czym jest spora szansa, że maluszek pośpi dłużej. 😉

Komentarzy: 0
31 stycznia 2020

Dodaj komentarz

Celem korzystania z systemu komentarzy, a zatem celem realizacji tej społecznościowej usługi, w związku z koniecznością zabezpieczenia przed spamem oraz ze względu na chęć zachowania bezpieczeństwa oraz zabezpieczenia ewentualnych roszczeń osób trzecich, prosimy Cię o podanie adresu e-mail i wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych w postaci udostępnionego przeze mnie adresu e-mail, imienia/nazwiska/imienia i nazwiska/nicka w celu realizacji usługi społecznościowej dodawania komentarzy. Podanie danych jest dobrowolne, aczkolwiek konieczne do korzystania z usługi. Informujemy, iż administratorem danych osobowych jest KIK TEXTIL SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ z siedzibą we Wrocławiu (dowiedz się więcej)