Myśl dizajnem!

Wiecie czym jest design thinking we wzornictwie użytkowym?
To myślenie outside the box, czyli poza schematem. To dostrzeżenie również innych niż pierwotne zastosowań dla przedmiotów. To kreatywne wykorzystanie przedmiotów. To kompromis między pięknem zewnętrznym i funkcją. Znalazłam miedzy innymi taką definicję design thinking: to naturalna zdolność do przychodzenia z nowymi ideami i ciekawością do ich przetestowania.

Myśląc: design wielu z nas ma przed oczyma głównie walor estetyczny. Dizajnerski fotel będzie zapewne piękny i oryginalny, a to jak się na nim siedzi jest kwestią wtórną. W rzeczywistości – nic bardziej mylnego. Design ma służyć nam w optymalizowaniu życia, podnoszeniu jego komfortu i wynoszeniu funkcji ponad inne walory, w myśl twierdzenia, że to przedmioty/idee są dla nas, a nie my dla nich. Dużo czasu minęło, bym zrozumiała to i zaczęła stosować. Popełniłam masę błędów w projektowaniu przestrzeni życiowej, jaką jest dom, w rozmaitych wyborach zakupowych, w planowaniu rodzinnego czasu i tak dalej. Dziś jestem mądrzejsza o te niedociągnięcia i wypaczenia.

Design thinking dotyczy właściwie każdej dziedziny życia.
Ja dziś zacznę od myślenia dizajnem w kuchni. Spędzam tu bowiem kawał mojego życia i robię to z wyboru. Lubię gotować. Jednak jest parę rzeczy, które skutecznie mi w tym przeszkadzają. Wyeliminowałam już kilka – piekarnik, do którego musiałam się schylać (dotkliwe szczególnie w momencie wyciągania ciężkich naczyń żaroodpornych z zawartością), brak miejsca na wysuszenie tych naczyń, które myję ręcznie i kilka innych.

Kolejnymi zmorami okazały się pojawiające się od czasu do czasu mole spożywcze. Po kolejnym razie tropienia tych małych skrzydlatych szkodników uznałam, że jedynym wyjściem jest przechowywanie absolutnie wszystkiego, co sypkie (również przypraw!), w szczelnych szklanych słojach. W ten sposób nie tylko kuchenna półka zyskuje na estetyce, ale przede wszystkim, w razie „przyniesienia” kolejnej niechcianej molowej ekipy ze sklepu (tak, tak, one właśnie stąd się u nas biorą!) uniemożliwiamy im przeniesienie się do na inne dobra. Czyli – dusimy kłopot w zarodku. Dosłownie dusimy.
Następnie wzięłam pod lupę problem ziemniaków, z którymi nie mam kontaktu wzrokowego i które nagminnie psują się. Wózek z ażurowymi koszykami to moje odkrycie dekady! Na najwyższym pięterku mam na ten przykład paprykę, cukinię i kapustę, na środkowym czosnek i cebulę, na najniższym ziemniaki. Wszystko oddycha, ma przewiew i co ważne – kontakt z moim wnikliwym okiem.  A teraz płynnie przechodzę do trzeciego patentu, według mnie najbardziej odkrywczego. Otóż by książki z przepisami, tudzież tablet z otwartym blogiem kulinarnym nie walały się między masłem, mąką a drożdżami na kuchennym blacie sprawiłam sobie półkę na ramki. Tyle, że nie kładę tam ramek, ale właśnie kuchenną literaturę lub tablet z aktualnie wykorzystywanym przepisem. Niewiele jest rzeczy, z których jestem równie dumna!

 

Komentarzy: 0
28 lutego 2020

Dodaj komentarz

Celem korzystania z systemu komentarzy, a zatem celem realizacji tej społecznościowej usługi, w związku z koniecznością zabezpieczenia przed spamem oraz ze względu na chęć zachowania bezpieczeństwa oraz zabezpieczenia ewentualnych roszczeń osób trzecich, prosimy Cię o podanie adresu e-mail i wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych w postaci udostępnionego przeze mnie adresu e-mail, imienia/nazwiska/imienia i nazwiska/nicka w celu realizacji usługi społecznościowej dodawania komentarzy. Podanie danych jest dobrowolne, aczkolwiek konieczne do korzystania z usługi. Informujemy, iż administratorem danych osobowych jest KIK TEXTIL SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ z siedzibą we Wrocławiu (dowiedz się więcej)