Let’s go eco!

Planeta daje nam naprawdę sporo.
Wszystkie pyszności, które pochłaniamy pochodzą od niej. Żyzne ziemie, ciepło słoneczne i obfite deszcze dają wzrastać roślinom, które stanowią jeśli nie całość to na pewno sporą część naszej diety, żywią też zwierzęta. Lasy, góry, morza dają możliwość relaksu, uprawiania wielu sportów, wielkiej radości obcowania z naturą. Dzięki planecie i jej zasobom mamy drewno, metale, szkło, paliwa, cenne kruszce, minerały, naturalne tkaniny i masę, masę innych dóbr. Wiele jej zawdzięczamy, więc traktowanie jej po macoszemu to wielki nietakt.

Nie chcę głosić utopijnych haseł, że warto być eko za wszelką cenę, że plastik można kompletnie wyeliminować z życia, a najlepiej zamieszkać w neutralnym ekologicznie szałasie w Bieszczadach, pić wodę ze strumienia i jeść korzonki. Bynajmniej. Ale można, naprawdę można dać z siebie więcej niż nam się wydaje.

Niech litanię eko-lifestyle’owych akcesoriów otworzą pojemniki wielokrotnego użytku.
Bidony, termosy, lunchboxy, siatki, torby – dzięki nim nie będziemy zawijać kanapek w tony folii aluminiowej, kupować wody w jednorazowych plastkowych butelkach, brać zrywek w sklepach, gdy robimy zakupy. To ważne, by mieć je przy sobie i korzystać  z nich, kiedy to tylko możliwe. Przed pandemią nosiłam ze sobą kubek na kawę z ulubionych kawiarni (niektóre wręcz oferowały zniżki za taki gest!) niestety aktualnie, ze względu na reżim sanitarny napełnianie kawą własnego pojemnika jest niemożliwe.

Pamiętajmy też o energooszczędnych rozwiązaniach – korzystajmy z technologii Led, by otrzymać światło, urządzeń o wysokim standardzie energooszczędności (A+++).
Ja mam jeszcze jeden patent, by oszczędzać prąd – gdy piekę, nigdy nie wkładam do piekarnika jednej rzeczy.  Na jednej kratce jest pieczeń, na drugiej blaszka z burakami, na trzeciej owoce do owsianki i chlebek bananowy w forcemce. Moja siostra dowcipkuje na ten temat i uważa, że w tej kwestii popadłam w lekkie szaleństwo, ale ja nie zrażam się. 😉 Przy jednym odpaleniu piekarnika mam sporo jedzenia – na dziś, jutro, a może i pojurze.

No i wiadomo – segregacja. Ale taka od serca. Do niedawna nie zbierałam bioodpadów, ale teraz robię to. I wiecie co? Jak się człowiek dobrze do tego przyłoży okazuje się, że w tym pojemniku na „inne” ląduje naprawdę niewiele – waciki po demakijażu, wyżuta guma i dziurawa skarpetka.

Krótko mówiąc – nie pytajmy, co planeta może zrobić dla nas. Jej lista zasług jest nieskończona.
Zapytajmy co my możemy zrobić dla niej. Albo nie pytajmy – przecież doskonale to wiemy.

 

Komentarzy: 0
19 kwietnia 2021

Dodaj komentarz

Celem korzystania z systemu komentarzy, a zatem celem realizacji tej społecznościowej usługi, w związku z koniecznością zabezpieczenia przed spamem oraz ze względu na chęć zachowania bezpieczeństwa oraz zabezpieczenia ewentualnych roszczeń osób trzecich, prosimy Cię o podanie adresu e-mail i wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w postaci informacji udostępnionych przeze mnie w polach „Podpis” oraz w treści komentarza. Dane te przetwarzane będą przez administratora danych na podstawie udzielonej zgody – art. 6 ust. 1 lit a RODO – w celu realizacji usługi społecznościowej dodawania komentarzy. Podanie danych jest dobrowolne, aczkolwiek uzupełnienie rubryki „podpis” jest konieczne do zamieszczenia komentarza.

Informujemy, iż administratorem danych osobowych jest KIK TEXTIL SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ z siedzibą we Wrocławiu (czytaj więcej)